Obecne czasy zostały zawładnięte przez różnego typu serwisy społecznościowe. Facebook, Instagram, Twitter czy Pinterest to portale, na których wielu z nas spędza nawet po kilka godzin dziennie. Do wymienionych gigantów dołącza (a raczej próbuje dołączyć) nowy serwis od Google, który tworzony jest wzór tego ostatniego, czyli Pinteresta. Keen – bo tak nazywa się platforma, to portal, który ma nie tylko wyprzeć piny, ale również być nowym źródłem ruchu dla właścicieli stron internetowych. Czym dokładnie jest Keen? W jaki sposób ma pomóc marketingowcom? Zapraszam do lektury, w której przybliżam nowe dzieło Google.

Google nie składa broni, czyli dalsza próba wyparcia największych

Temat kolejnych serwisów społecznościowych od Google ciągnie się od wielu lat. Amerykański gigant ma wiele pomysłów na to, jak stworzyć serwis, który z jednej strony będzie przyjemny dla zwykłego użytkownika, a z drugiej zapewni pewne profity płynące z korzystania z platformy. Jak dotąd Google nie zdołało jednak zawojować rynku. Jednym z najważniejszych celów dla amerykańskiej korporacji było wyparcie Facebooka. To jak do tej pory się nie udało, a ostatnim dużym serwisem od googlarzy było Google+, które zostało zamknięte w zeszłym roku (pomijając konta firmowe). Jak jednak widać, Google nie składa broni, bowiem na rynku pojawił się nowy serwis, który tym razem ma wyprzeć Pinteresta.

socialmedia-smartfon

Keen – rywal dla Pinteresta

Nowy serwis od Google nie doczekał się głośnego otwarcia – przedsiębiorstwo po cichu ogłosiło, że dostępna jest nowa usługa wyszukiwania treści o nazwie Keen. W założeniu platforma jest niemal identyczna jak Pinterest. Podobnie jak wspomniany serwis tak i tutaj znajdziemy interesujące zdjęcia, pomysły i inspiracje w formie obrazków oraz artykułów, które w łatwy sposób przypniemy do zbiorów, tak aby nigdzie nam nie uciekły. Dzięki temu, że układ strony oraz opcje przypominają Pinteresta, serwis z miejsca staje się bardzo intuicyjny i łatwy w obsłudze. Poniżej wklejam filmik, który jest materiałem promocyjnym serwisu. Na wideo pokazane jest to, jak Keen wygląda w praktyce:

Jak widać na powyższym materiale, Keen umożliwia stworzenie swojej własnej kolekcji w formie siatki, w której znajdują się wszystkie zapisane wcześniej grafiki oraz treści. Jest to kolejny aspekt, który do złudzenia przypomina Pinterest. I tu pojawia się pytanie – czy naprawdę Google jest w stanie wyprzeć coś, co bardzo dobrze funkcjonuje i przyciąga wielu użytkowników? 

Forma ta sama, ale jednak coś innego

Poprzedni akapit zakończyłem pytaniem, na które teraz postaram się odpowiedzieć na podstawie tego, co Google ogłosiło w oficjalnym wpisie. Keen jest eksperymentalną aplikacją internetową (dostępna jest również na Androida), która ma przede wszystkim aktywnie promować odpowiednie strony dla użytkowników. Serwis ma być narzędziem jeszcze lepszym od Pinteresta – jego zadaniem jest nie tylko wyselekcjonowanie i dzielenie się pomysłami, ale również odkrywanie jeszcze większej liczby inspiracji, które mają być idealnie dopasowane pod użytkownika.

oknoglownekeen

 

Keen umożliwia wyselekcjonować treści, które następnie mogą zostać udostępnione publicznie, określonym osobom lub być tylko zachowane dla nas. Google twierdzi, że pomimo podobieństw do Pinteresta, Keen jest nieco innym serwisem. Portal korzysta przede wszystkim z wyszukiwarki Google i uczenia maszynowego w celu jeszcze lepszego wyświetlania treści, które są powiązane z naszymi zainteresowaniami. W miarę zwiększenia swojej kolekcji Keen staje się jeszcze lepszy i skuteczniejszy w wyszukiwaniu inspiracji, którymi interesuje się użytkownik – jest to proaktywna metoda wykrywania treści – im więcej rzeczy znajdzie się w zapisanym zbiorze, tym lepiej dopasowane propozycje będą wyświetlane. I w gruncie rzeczy muszę napisać, że tak jest. Po wpisaniu interesującej kwestii ukazywane są obrazki oraz odnośniki do najpopularniejszych wyników, co przyspiesza odkrywanie nowych rzeczy i proponuje najbardziej trafne witryny.

Keen – nie tylko rywal Pinteresta, ale również nowy kanał ruchu

Google stworzyło Keen nie tylko ze względu na wyparcie Pinteresta – jak twierdzi amerykański gigant, jest również nowym sposobem na zwiększenie popularności swojej marki i ruchu na stronie internetowej. Na czym ma to polegać? Google uważa, że najlepszą rekomendacją, jaką może otrzymać serwis internetowy, jest polecenie od jednego znajomego do drugiego. I tak właśnie ma działać Keen – odkrywanie nowych treści przez jednego użytkownika, ma mieć przełożenie na tego drugiego. Co ważne – Keen cały czas aktywnie wyszukuje i sugeruje użytkownikowi nowe pomysły i inspiracje, co może mieć właśnie przełożenie na serwisy, które chcą dotrzeć do nowych klientów.

Keen – hot or not?

Keen to świeża aplikacja, która wymaga czasu do tego, aby móc powiedzieć, czy zawojuje rynek, czy jednak przepadnie w Internecie i niedługo nikt o niej nie będzie pamiętać. Osobiście przyznam, że chwila przeklikania się po serwisie sprawiła mi frajdę – wszystko wygląda naprawdę schludnie i na pierwszy rzut oka działa bez zarzutu. Pomysł na udany serwis jest (chociaż po części wzięte od tego, co już jest na rynku), ambicje są, możliwości również. Tak jak zapowiada Google – Keen to nowe źródło ruchu, które może przyciągnąć potencjalnych klientów na serwisy internetowe. Przykładem może być blog kulinarny – wrzucając w serwis swoje zdjęcia ze strony, w łatwy sposób można dotrzeć do nowych ludzi, którzy trafią na kuchenne inspiracje i prawdopodobnie zainteresują się innymi treściami od autora i tym samym zwiększą ruch na stronie przez wejście na powiązany blog. Keen ma być czymś więcej niż tylko konkurentem Pinteresta – serwis jest sposobem na zyskanie popularności w Internecie i wypromowanie swojej marki. Jak to przełoży się na rzeczywistość? Trudno powiedzieć – póki co warto zainteresować się nowym serwisem od Google, który może przydać się wydawcom internetowym, marketingowcom oraz sklepom internetowym. Keen dla niektórych może stać się częścią strategii marketingowej, która w przyszłości może zaowocować większą sprzedażą i nie tylko. Osobiście odnoszę wrażenie, że obecny format portalu jest bardziej skonstruowany pod algorytmy Google niż dla ludzi. Dlaczego? Każdy użytkownik dostał swobodny dostęp do Keen, ale to właśnie roboty najwięcej zyskują. Praca z materiałem tworzonym przez użytkownika serwisu jest dobrym treningiem, w którym testowane będą coraz to nowsze modele, które ułatwią przewidywać gusta internautów.

Aplikacja aktualnie dostępna jest w wersji webowej oraz na system Android.

 

Dariusz Mrozek

Copywriter z aspiracjami na specjalistę SEO. Prywatnie fan Arsenalu oraz entuzjasta angielskiej piłki. W wolnej chwili poświęca się jeździe na rowerze, oglądaniu meczów, czytaniu książek, podróżom oraz tworzeniu amatorskich projektów graficznych i stron.